Bez jaj

Bez jaj

Jest w całej Azji jedno zwierzę domowe, które wielu podróżnikom przyprawia kłopotów z nazwaniem i przyporządkowaniem, co to jest?

Tak znajome, że aż głupio się spytać, ale obce nam, mieszczuchom.

Zanim o nim napiszę, zacznę od znanej wszystkim krowy. Wiemy, że w Indiach zwierzę to ma szczególną pozycję. Oczywiście nikt nie czci krów, w żadnym razie nie są święte. Krowa jest symbolem matczynego dobra, talizmanem szczęścia.

Nie wolno ich zabijać, ale to dotyczy też pozostałych zwierząt, hindusi uważają, ze zwierzęta mają duszę. O krowie hindus powie, że jako jedyne zwierzę wszystko, co wydala, jest pożyteczne. Wymieniają pięć produktów od krowy, które służą człowiekowi: mleko, masło, ser, mocz i kał. Łajno miesza się ze słomą i po wysuszeniu służy jako opał, a popiół ze spalonego placka używany jest przez Sadhu do smarowania całego ciała, co poza wszystkim chroni też przed promieniami słońca. Wielu hindusów bardzo sobie ceni jedzenie gotowane na takich wysuszonych plackach. Pali się długo i daje równomierne ciepło. Mocz ma ponoć właściwości lecznicze, są tacy, co piją go regularnie i chwalą sobie efekty, a inni w celach leczniczych używają sproszkowanego moczu. Wielkim fanem tego środka jest obecny premier Indii Modi. Pył zbierany z krowich kopyt ma właściwości lecznicze.

Teraz chciałbym mieszczuchom wyjaśnić to, od czego zacząłem. Krowa jak każdy ssak ma odpowiednik męski, znany chyba wszystkim jako byk. Ma on dużą ilość testosteronu i z tego powodu w zasadzie do niczego poza rozmnażaniem się nie nadaje. Społeczności wiejskie od tysięcy lat potrafiły sobie z tym radzić, usuwając w młodości zwierzęcia źródło testosteronu. Wykastrowany byk nazywa się wół i służy jako zwierzę pociągowe.

To jest właśnie to zwierzę, które spotykamy na prowincji w różnych krajach Azji najczęściej zaprzęgnięte po dwa w parze do jednoosiowych wozów o dużych kołach. Wół ma charakterystyczny garb, za który jest uczepione chomąto i którym ciągnie wóz. Rozpoznanie i nazwanie sprawia nam kłopot, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że w Europie chłopi do tych celów wykorzystywali konie. Niestety, w tropikalnym klimacie nie da się wykorzystywać koni jako zwierząt pociągowych, nie wytrzymują ciężkiej pracy w tych warunkach i padają.

Dlatego tak często w Indiach, Birmie, Wietnamie czy na Filipinach widzimy dziwne pociągowe szare zwierzę z garbem, większe od krowy, ale ewidentnie bez wymion, no i bez jaj.

[FM_form id=”1″]