Butiki książkowe w Kolkacie

Udostępnij

Kolkata

31.10.2018

      Butik książkowy, taka dziupla pełna książek, nowych, starych używanych, w wersji bengalskiej, w dzielnicy gdzie miesza się wiek XIX z XXI. Gdzie nędza wygląda z każdego rogu, ludzie śpią na ulicach, piesze riksze pomykają dzwoniąc dzwoneczkami jak w XIX. Tanie hoteliki przyciągają travellersów. Trzysta metrów obok jest reprezentacyjna aleja pełna światła z lokalami Star Bucks, Hard Rock Cafe. Tam młodzi ludzie z laptopami pracują nad swoimi start upami XXI wieku.
A gdzieś pomiędzy trzy butiki w tym samym miejscu od dziesiątek lat. Czy przetrwają ? Postanawiam wzmocnić wiarę właścicieli w sens pracy i po długich deliberacjach wybieram trzy pozycje.

      Kolkata to dawna stolica Indii Brytyjskich i ciągle uważana za stolicę kulturalną kraju. To stąd pochodził i tu tworzył pierwszy pisarz z nagrodą Nobla (1913 r.) nie tylko Indii, ale całej Azji Rabindranath Tagore.
Jeden z jego utworów podniesiono do rangi hymnu narodowego. Napisany w Sadhu Bengali, czyli starej wersji tego języka mocno opartej na Sanskrycie (łacina Indii), jest dzięki temu zrozumiały dla większości mieszkańców kraju.

      Jeżeli w Delhi spytasz kogoś na ulicy o jakiś adres, to nikt nie będzie potrafił ci pomóc, bo wszyscy są przyjezdni. Jeżeli o to samo spytasz w Kolkacie, to każdy wskaże ci drogę, bo tu ludzie są zasiedzieli od pokoleń. Siedząc w jadłodajni z widokiem na ulicę rozmyślam sobie nad tym zdaniem z jednej z zakupionych książek.

      Przechodzą dwie młode zgrabne, to widać nawet pod tymi ich zasłonami, muzułmanki w czarnych czadorach. Śliczne czarne oczy podkreślone kredką patrzą na mnie, spotykają mój wzrok i wyciąga rękę, żebrze. Gestem pokazuję, żeby zdjęła zasłonę twarzy. Bardziej z przekory, spodziewając się odmownego kiwnięcia głową, może rozbawienia z niewiedzy turysty, tak tylko sobie zażartowałem. No ale dzieje się, zdjęła na chwilkę zasłonę z twarzy, pociągłe rysy, ciemna cera i już z powrotem zasłona, dwie sekundy to trwało? Raczej półtorej, nie więcej, zachowała się tak, jakby tu dla mnie na ulicy zrobiła striptiz. Dziwne, ale czuję się podobnie, jestem zażenowany.

      Nie lubię tego religijnego napięcia z kobiecością, z seksualnością, zarówno hinduskiego jak i muzułmańskiego. Tych aranżowanych małżeństw, podporządkowania kobiety mężczyźnie. Podejrzewam, że tam się rozgrywa mnóstwo cichych tragedii. Może zakupione książki pomogą mi to zrozumieć, dadzą wyjaśnienie tych wydaje się bezsensownych zwyczajów. Bo wcale nie wygląda, że są w zaniku.

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij