Dlaczego ciągnie nas do krajów Buddyjskich?

Udostępnij

Yangon

21.11.2018

      W zeszłym tygodniu ogłosiłem na FB ankietę dla miłośników Indii.
„Jaki drugi kraj poza Indiami chcielibyście odwiedzić ?” Teraz czas na wyniki i moje wnioski.
      Wyobraźcie sobie, że jedna sierota po PRL-u 😊 wybrała Czechosłowację … 
jako alternatywę dla Indii !!! Jest też sporo głosów na Amerykę Południową, od razu nasunęły mi się skojarzenia i pytam: jaki związek mają Indie z Ameryką Południową ?
      Proszę o podpowiedzi, jest kilka oczywistości: jak papryczka chili, ziemniaki czy pomidor. Potraficie sobie wyobrazić kuchnię azjatycką bez papryczki chili? Przecież pochodzi z Meksyku i to Europejczycy przywieźli ją najpierw do Europy a później rozwlekli 😊 po całym świecie, podobnie z pomidorem i ziemniakami.

Wracając do wyników ankiety, przyznam się, że takiego wyniku się spodziewałem, to znaczy prawie takiego. Sądziłem, że bardziej zdecydowanie wygra jeden kraj: Nepal bądź Birma, ale przewidywałem, że będzie duża przewaga krajów buddyjskich.

Głosy Miejsce
6 głosów
Nepal
5 głosów
Tybet
4 głosy
Birma, Tajlandia
3 głosy
Bhutan, Boliwia, Indonezja
2 głosy
Kambodża, Sri Lanka, Mauritus, Wietnam, Japonia, Cypr
1 głos
Czechosłowacja, Papua Nowa Gwinea, Kolumbia, ZEA, Turcja, Iran, Syberia, Nigeria, Kiribati, Islandia, Ekwador, Peru, Nowa Zelandia, Filipiny, Fidżi, Włochy, Izrael, USA, Laos

      Dlaczego tak wielu miłośników Indii ciągnie do krajów buddyjskich? Niektórzy Hindusi uważają Buddę za dziewiąte wcielenie Wisznu zaraz po Krysznie. To dlatego Buddyzm, mimo że powstał na terenie Indii, tak naprawdę nigdy się tu nie przyjął. Traktowany jest przez część mieszkańców subkontynentu razem z Dżinizmem i Sikhizmem jako reformacja Hinduizmu – matki wszystkich religii – jak mówią niektórzy z nich. Czyli Siddhartha Gautama (Budda) jako Marcin Luter?

IMG_5491

Potrafię sobie wyobrazić, jak trudno stworzyć coś nowego w środowisku, w którym co byś nie powiedział i tak uważają to za coś swojego: – Tak, tak Hinduizm się zagubił i pojawił się kolejny Avatar czyli wcielenie Wisznu, nazywa się Budda i teraz wszystko naprawi. 


Rzeczywiście hinduizm przyjął wiele nauk Buddy jako swoje. Domyślam się, że z punktu widzenia mnichów Buddyjskich wyglądało to na zawłaszczenie pomysłów. Byli bezradni, cokolwiek mówili jakiekolwiek prawdy głosili, bramini słuchali uważnie, kiwali po swojemu głowami
- tak mądrze gada to musi być Wisznu, no bo któż by inny? – komentowali
.

      Hinduizm jest religią inkluzywną, włączającą. W czasach wedyjskich, gdy rozprzestrzeniał się po subkontynencie i docierał do kolejnych plemion, nie przekonywał mieszkańców, że ich dotychczasowe wierzenia są bezsensowne, a tylko on niesie prawdziwą wiarę. Tylko włączał ich lokalne bóstwa do swojego panteonu. Tak z pewnością było z Hanumanem, który był lokalnym bogiem pierwotnych mieszkańców dżungli na południu Indii. 



      Hinduizm w przeciwieństwie do religii pochodzących od Abrahama (Chrześcijaństwo, Judaizm, Islam) nigdy i nigdzie nie głosił, że jest jedyną słuszną drogą do zbawienia. W ogóle nie mówi o zbawieniu. Dopuszcza, że każdy może iść inną ścieżką. Gdy Budda i jego uczniowie zaczęli głosić swoje nauki i chcieli zmienić Hinduizm nikt ich przecież nie spalił na stosie ani nie ukamieniował. Tylko Bramini wykonali obrót i przyjęli jego nauki jako swoje a Buddę jako kolejne wcielenie jednego z ważniejszych bogów.

      Jak bardzo jest to inkluzywna religia, wyjaśnia językiem XXI wieku w swojej książce Why Im a Hindu mój ulubiony Indyjski autor Shashi Tharoor (str 284). Po Angielsku brzmi to sensownie, moje tłumaczenie jakoś tego nie oddaje, ale spróbuję.

Hinduism is analogous to an open-source operating system on top of which others can build applications to be deployed in the receptive hardware of human brains.
Hinduizm jest podobny do systemu operacyjnego opartego na otwartym kodzie źródłowym, na którym inni mogą budować swoje aplikacje do umieszczania w mózgach ludzi (hardware).

A nas teraz ciągnie do tych krajów, bo jednak jakiś kulturowy związek z Indiami jest, wspólny pień.

PS. Sierota po PRL-u jest moim przyjacielem, dlatego na jego żart odpowiedziałem swoim 🙂
Pozdro Miro

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij