Wykonane przez: Deep Banerjee

Jak dziewczyny z Kanady pokazały charakter i rozwiązały mój dylemat w Kolkacie

Udostępnij

Kolkata - Indie

04.11.2018

      Trzeba mieć charakter żeby coś takiego wymyślić. Wspaniałe, młode, kolorowe, pełne energii dziewczyny z Kanady zawstydzają wszystkich, mam nadzieję, że przede wszystkim lokalsów.

– pięćdziesiąt , tylko pięćdziesiąt rupii, czterdzieści sir, sir !!! – idzie za mną i błagalnym głosem powtarza swoje i nic nie kuma. Żebym wsiadł na niego jak na konia to chyba musiałby krzyknąć pięć tysięcy, może wtedy uznałbym, że kwota którą mu daję coś tam zmieni w jego życiu.
To niewiarygodne, przyjechałem pierwszy raz po trzydziestu latach a tu nadal są piesze riksze. Już wtedy wydawało mi się to archaiczne, jakieś rozwiązanie z XIX wieku. Biegną ludzie boso po asfalcie ciągną takie coś, jednoosiowy wózek o wysokich kołach. Zaprzęgnięci w jakieś dyszle, robią za konia.

      Nie, to nie jest przywiązanie do tradycji jak ktoś skomentował moje zdjęcia, to jest walka o przeżycie, o miskę ryżu dla dzieci. To nie są rowerowe riksze na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Trzeba spojrzeć na ich sylwetki, zaangażowanie gdy mają klienta, radość i energię z jaką zamiennie trochę biegną, trochę idą szybkim krokiem, wyraźnie chcąc udowodnić, że to wcale nie musi być wolny środek komunikacji. Obserwuję znad stolika jak właśnie żwawym truchtem zbliża się do skrzyżowania, rozgląda, wyhamowuje widząc nadjeżdżające auto. Musi uważać żeby siła bezwładności nie wepchnęła go pod samochód. Jak często mają wypadki w tym chaotycznym ruchu miejskim ? Przecież każde przytarcie, każda stłuczka może mieć skutki śmiertelne.

    Trzeba zobaczyć przygarbione ramiona i rezygnację gdy czekają na okazję. Okazję jaką ja mogę być, wiem, rozumiem ale nie mogę. Jego wzrost i waga to połowa mnie. Tak, dałbym mu może nie pięć tysięcy ale pięćset na pewno. No ale nie dam, bo za nic na świecie nie wejdę na niego.

Przypominają mi wyścigi kłusaków, gdy koń ciągnie taki lekki jednoosiowy wózek na którym siedzi człowieczek i trzyma lejce.

Logicznie biorąc to nie wiem czemu mam z tym problem, skoro bez oporów korzystam z riksz rowerowych ? Przecież w obu wypadkach jest to wysiłek fizyczny, może chodzi mi godność, moją ? jego ? sam już nie wiem. Może dlatego, że jego zajęcie jak mało które pokazuje moją uprzywilejowaną pozycję wynikającą przecież tylko z miejsca urodzenia ? Może widzę tu jaskrawą dehumanizację człowieka ?

    Temat ten na tyle mnie poruszył, że szukam informacji w necie.

Czytam, że aktywiści społeczni od dawna nawołują do likwidacji tego zajęcia mówiąc, że ręcznie ciągnione riksze podobnie jak herbata, krykiet, gotycka architektura, to dziedzictwo brytyjskiego kolonializmu w Kolkacie. To wstyd, powtarzają, że w XXI wieku ikoną naszego miasta jest tak upokarzające zajęcie

    Historia pieszych riksz sięga XVIII wieku, gdy rodziny pracowników Kompanii Wschodnio-Indyjskiej udawały się latem do górskiej miejscowości Shimla aby schronić się przed upałem. Popularne wówczas były tam piesze, ale żelazne riksze, które były na tyle ciężkie, że potrzeba było czterech mężczyzn, żeby je ciągnąć – czytam w artykule

    Widzę to zdjęcie rikszy żelaznej i nasuwa mi się taka refleksja, czterech mężczyzn ? Tak, ale czemu nie piszą, że niedożywionych. Niższe kasty w dawnych Indiach często nie dojadały, trudno o tężyznę fizyczną gdy jesz co drugi dzień. Ciekawi mnie jak się czuł Anglik mający najczęściej bardzo wysokie mniemanie o sobie i swoich rodakach gdy wsiadał na taki pojazd ?

    W latach osiemdziesiątych XIX wieku w Japonii skonstruowano model lekkiej drewnianej rikszy, który bardzo szybko stał się popularny również w Indiach. Nie zmieniany funkcjonuje do dzisiaj w Kolkacie.

    Teraz pod wpływem aktywistów społecznych ma być wdrożony program zamiany pieszych riksz na nowoczesne pojazdy elektryczne. Tylko czemu jakoś w to nie wierzę ? Siedzę w jadłodajni, podnoszę wzrok znad tabletu, patrzę na szczupłego mężczyznę około pięćdziesiątki, żwawo ciągnącego swój wózek z dwoma otyłymi kobietami na ławeczce. On miałby zostać kierowcą meleksa ? Jakoś tego nie widzę.

   Słyszę jakiś dziwny hałas, jakieś śpiewy ale melodia jakby nie Indyjska. Zbliża się grupa osób, coś się dzieje ale niewiele widzę, skręcają w Sudder Street, na rogu której siedzę, teraz mi się odsłaniają.

Na czele idzie czarna dziewczyna z warkoczykami, taka afroamerykanka z wyglądu i ciągnie pieszą rikszę, na której siedzi Indus, wyraźnie speszony ale uśmiechający się z zadowoleniem. Wokół naliczyłem pięć białych młodych dziewcząt, tworzą taki orszak i śpiewają , raz dwa trzy, happy birdhday Radż. Pełne zaskoczenie, ale pomysł. Dziewczyny odwróciły role, wsadziły riksiarza na ławeczkę, jedna zaprzęgła się do dyszla, pozostałe utworzyły taki orszak wokół i ze śpiewem przechodzą przez centrum Kolkaty, Dołączają kolejne osoby, oczywiście jestem z nimi. Radosny obserwuję zdziwione miny lokalsów, chyba nie do końca rozumiejących o co chodzi. Może w domu po namyśle zrozumieją ?

Trzeba mieć wiarę w to, że suma drobnych z pozoru działań może zmienić świat żeby taki happening w centrum tego miasta zrobić, podziwiam je. Pytam skąd są ?

–    Kaanaada – mówią z dumą.

W Kolkacie jest obecnie 6 tysięcy riksz i 18 tysięcy riksiarzy bo pracują na zmiany

Dla wielu z nich jeśli się im zabroni wykonywać ten zawód nie będzie pracy, są za starzy.

Pamiętajmy, że w Indiach nie ma rent ani emerytur, czy zasiłków. Emerytury przysługują tylko urzędnikom państwowym. Według obowiązującego tu zwyczaju utrzymanie starszych bądź niedołężnych osób jest obowiązkiem rodziny.

Sami riksiarze chcą dalej wykonywać swoją pracę, mówią, że są potrzebni, że mają stałych klientów, że wożą dzieci do szkoły. Dlaczego chcecie zniszczyć nasze życie ? pytają

Ponoć kobiety w Kolkacie bardzo sobie cenią piesze riksze szczególnie w porze monsunu gdy są zalane ulice i woda sięga do kolan. Samochody i motoriksze nie dają rady a piesze riksze i owszem. Paniusia zadziera wtedy do góry nogi, żeby jej się pantofelki nie zamoczyły a chudy facet w lungi udowadnia, że jest niezastąpiony.

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij