Mówią o tobie dziewica, szanują.

Udostępnij

kerala - indie

27.10.2018

      Pierwotne plemiona, mieszkają tu na subkontynecie od tysięcy lat, tribal people. Rządzą się swoimi prawami, nikt się do nich nie wtrąca. Nie wyznają hinduizmu ani islamu, nie słyszeli pewnie o sikhizmie czy chrześcijaństwie Mają swoje święte drzewa i góry, często uprawiają poligamię i jej odwrotność, czyli poliandrię. Zamieszkują trudno dostępne tereny, żywią się tym, co da im las.

      Safari? Jakie safarii? Dyskutuję w office, ja chciałem tylko Drzewo zobaczyć, dotknąć starego życia, usiąść pod nim zadumać się nad swoim. Nie można inaczej? Nie mogę sam pójść?
Bo dzikie zwierzęta, bawoły, słonie, tygrysy? Ale moje doświadczenia z parkami w Indiach są takie, że zwierząt tam nie ma. Byłem w Wyanand w Kerali, w Periyar w Tamil Nadu i nic, ponoć nie miały ochoty wyjść. Raz zobaczyłem kupę zostawioną przez słonia, a drugi ślad łapy tygrysa, no i jeszcze jakaś zielona żmija przeleciała mi przed oczami, ale to w Górach Cynamonowych.
      Dlatego wolę drzewa, są tam, gdzie powinny być, i nie trzeba się na nie czaić. Mało tego, potrafią w tym samym miejscu być kilkaset lat. To jest konkret. A nie jakaś ściema, że tygrysa będziemy oglądać. Najpierw cię podpuszczają, że na tym terenie jest trzydzieści sztuk, później robią sobie asekurację, że nie wiadomo, czy nam się dzisiaj uda, bo gorąco i się pochowały. A powinni uczciwie powiedzieć, że nie ma takiej opcji.

– Look, elephant szhit – pokazuję Jonasowi, młodemu Szwajcarowi, który jest pierwszym białasem, jakiego potkałem od opuszczenia Delhi
– Oh really?
      Czyli moje wcześniejsze wyprawy dają jednak jakąś przewagę? Skazani jesteśmy na siebie bo w autobusie, co nas wiezie na safari, jesteśmy tylko my i lokalsi. Zresztą cały czas mu coś tłumaczę. Te ogromne krzewy bambusów to jeden organizm. Jak po dwudziestu, trzydziestu latach obumierają, to cała kępa się kruszy, bo to jedno jest. Tam widzimy eukaliptus, tak ten z Australii, co go wpieprza miś Koala i ciągle nawalony jest. Tam to szerokie drzewo u podstawy to Tetramelaceae, zresztą nieważne. Kojarzysz obrazy z Agkor z Kambodży? Co stare świątynie obrastają, przerastają drzewa, to jest ten gatunek popularny w całej Azji Południowej.
      A to właśnie las tekowy. Drewno było używane do budowy łodzi Dow, które łączyły od starożytności Afrykę z Indiami przez Morze Arabskie z wykorzystaniem regularnych wiatrów monsunowych. Jest bardzo odporne na wilgoć. W Birmie stawiają domy w jeziorze Inle właśnie na palach z tego drewna, bo trzydzieści lat będzie w wodzie stało i nie spróchnieje. Anglicy używali go na podkłady kolejowe, gdy budowali kolej w Indiach.
      – Słowo tek wywodzi się z Greki – kontynuuję – gdzie oznaczało dywan. Prawdopodobnie w tym sensie, że drewno to jest bardzo plastyczne i było używane na drewniane mozaiki. Ale ciekawe, że już wtedy te cywilizacje miały kontakt ze sobą.

      Młody słucha i dzieli się ze mną swoim zdziwieniem, że on jest tu trzy tygodnie i nie ogarnia, jak ten kraj funkcjonuje, że oni w takim tłumie się nie pozabijają. Wyjaśniam mu pojęcie dharmy, samsary, bo to może trochę pomóc ich zrozumieć.
      Kontynuuję, że tak naprawdę to cywilizacja, a nie kraj, że mają kilkadziesiąt języków, kilka alfabetów. Pyta, kiedy Indie odzyskały niepodległość i przyznaje w końcu szczerze, że nie jest specjalnie przygotowany do tej podróży.
      Upewniamy się u przewodnika, że starsze kobiety, które widzimy, są z wioski tribal people. To nie są jacyś amerykańscy Indianie w rezerwatach, wyjaśniam, zastępuję mu przewodnika. Jest ich w całych Indiach około sześćdziesięciu milionów. Nie rozpłynęli się w nowoczesnym społeczeństwie. Z wyglądu przypominają australijskich aborygenów.

      Jeździmy tym autobusikiem i nawet sporo zwierząt widzimy, jak na park w Indiach. Nawet dzikie słonie, ale z odległości jakiś dwustu metrów i nie wiem, czy to się liczy. Czy mogę powiedzieć, że widziałem? Nie mam takiego poczucia.

      Napięcie we mnie rośnie, co pół godziny dopytuję się:
– Kannimara Teak?
– Wait, wait!
      Kurczę, Drzewo mój główny punkt od tylu dni, a oni zaplanowali to na koniec drogi. No nic, to za chwilę będę, tylko żeby jeszcze za dnia, bo późno. Doszedłem pieszo tylko do Vettaikaranpudur. Około dziesięciu kilometrów od Parambikulam Tiger Reserve. Dalej trzeba korzystać ze służb parku i to dwóch stanów. Wjazd jest od strony Tamilnadu, a Kannimara Teak na obszarze administracyjnym Kerali. W praktyce oznacza to, że dwa razy płacę po trzysta rupii za wjazd, plus dwieście za safari.

      Jonas, podobnie jak ja, podróżuje sam, mówi, że tak lubi. Ucieszył się jednak, gdy mu powiedziałem, że w Munar, do którego się wybiera, z pewnością spotka rówieśników, może jakąś bratnią duszę przeciwnej płci. Kombinuj, młody, dopiero wtedy całonocna podróż boat house, którą planujesz po rozlewiskach Black Waters, ma sens. Inaczej to co, będziesz się sam przewracał w tym wielkim łóżku? Widzę, że trafiłem w punkt, pokiwał głową, yaa.

      Uparł się, że chce zamieszkać tu, w tym parku w Top Sleep, w domku na drzewie, żeby nocą posłuchać odgłosów dżungli. Sprawdziliśmy dostępność, niestety, nie można wziąć samego pokoju tylko w pakiecie z raftingiem, safari, ogniskiem i śniadaniem, co lubią podkreślać za bagatelka 12 000 rs, czyli jakieś 700 zł. Mimo że chłopak przyjechał z bogatej Szwajcarii, to odpuszcza.

      Jest, widzę z daleka, tak jak przypuszczałem, pień kształtem, takim podziałem na wałeczki przypomina sekwoję. Podchodzę, dotykam, kora twarda jak u sosny, a sekwoja to jakby gąbką była pokryta. No i jednak wielkość nie ta. Ale i tak cudne jest, obejmuję, przytulam, chcę poczuć wieki życia w nim płynące. Siadam zadzieram głowę i…. smukły pień kończy się zadziwiająco małą koroną. Kannimara Teak, prawdopodobnie najstarsze drzewo tekowe na świecie.

       Lokalni ludzie lasu przekazują sobie legendę, że gdy kiedyś próbowano ściąć to drzewo, to po uderzeniu siekierą popłynęła krew. Od tego czasu nazywają je Kanni, co oznacza dziewica.

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij