Największa akcja marketingowa w dziejach świata

Udostępnij

New dehli - indie

18.03.2018

Jeszcze w pierwszej połowie dwudziestego wieku panowało przekonanie, 
że Indusi nigdy nie polubią herbaty. Dlaczego i kiedy to się zmieniło i to tak diametralnie ? 
Przecież dzisiaj trudno sobie wyobrazić życie mieszkańców subkontynentu bez kubeczka herbaty czaj.


Zacznijmy od Anglików dla których w XIX wieku herbata nie była tylko napojem, to był ich styl życia. Zapotrzebowanie na ten produkt było ogromne, niestety w tym czasie jedynym miejscem na świecie gdzie uprawiano i produkowano herbatę były Chiny. 


Jesteśmy Brytyjczykami, mamy największe Imperium w dziejach, rządzimy jedną czwartą świata a najważniejszy produkt dla naszego stylu życia musimy kupować 
w Chinach ? Zgadzając się na ceny które oni proponują ? Czy naprawdę nie da się uprawiać herbaty w którejś z naszych kolonii ?
Tak wyglądały rozmowy wśród polityków Brytyjskich na początku XIX wieku.
      Powołano więc specjalny komitet do spraw herbaty aby sprawdzić czy Indie nie byłyby dobrym miejscem do jej produkcji.

      Po wielu latach prób, niepowodzeń i tajnych misjach aby pozyskać w Chinach specjalistów, którzy nauczyliby Anglików i za ich pośrednictwem Indusów nie tylko uprawy co było relatywnie łatwe co samego procesu wytwarzania z liści różnych gatunków herbaty udało się wdrożyć uprawę i produkcję herbaty najpierw w Asam, na północy Indii, później w Gatach Zachodnich i Cejlonie. Gdy już raz opanowano techniki produkcji to sukces był tak duży, że w 1900 roku 90% sprowadzanej do Wielkiej Brytanii herbaty pochodziło z własnych upraw w Indiach.

image2

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, grupa plantatorów zachwyconych sukcesem doszła do wniosku, że więcej herbaty w Europie już nie sprzeda. Wtedy zauważono, że przecież na miejscu jest trzysta milionów potencjalnych klientów. Tylko był jeden problem, Indusi nie pili i nie chcieli pić herbaty. Dla nich to było co najwyżej lecznicze zioło wykorzystywane w niektórych praktykach Ajurwedy czyli pradawnej medycynie Indyjskiej.

Nie zraziło to jednak Brytyjczyków, postanowili nauczyć Indusów pić herbatę. Stowarzyszenie producentów herbaty rozpoczęło w latach dwudziestych minionego wieku wielką kampanię marketingową, która trwała kilkadziesiąt lat i której celem było wykształcenie całkiem nowego nawyku w społeczeństwie liczącym kilkaset milionów ludzi.

image3

Rozpoczęto kampanię z dużym rozmachem. W miastach i miasteczkach ustawiono stoiska z parzoną herbatą. Udało się też przekonać właścicieli fabryk, kopalni, przędzalni bawełny aby w swoich zakładach wprowadzili przerwy na herbatę. Wykorzystywano też coraz bardziej rozwiniętą sieć kolei i na stacjach rozstawiono tysiące chłopców z czajnikami i glinianymi kubeczkami kulhar.

Oczywiście herbatę podawano na sposób angielski, z niewielką ilością mleka i cukru. Uliczni sprzedawcy zmieniali procedurę według swoich wyobrażeń czego oczekują lokalni klienci. Była to jednak praktyka zabroniona i tępiona przez Brytyjczyków ponieważ zmiany proporcji prowadziły do mniejszego zużycia surowca który miał być promowany.

Wszystko na nic, wzrost spożycia odnotowano ale dużo poniżej oczekiwań i potrzeb. Owszem miejskie elity Indii snobowały się na popołudniowe picie herbaty w stylu angielskim, ale to było za mało. W powszechnym przekonaniu Indusów picie herbaty powodowało ciemnienie skóry a społeczeństwo miało i ma do dzisiaj obsesję na punkcie jasnej karnacji. Jeszcze w pierwszej połowie XX w. panowało przekonanie, że Indusi nigdy nie polubią herbaty.

image4

Innym czynnikiem hamującym był sprzeciw nowo powstałej i marzącej o niepodległym państwie elity narodowej z Mahatmą Gandhim na czele.

Uważali oni, że Brytyjczycy kampanię prowadzą dla własnych korzyści. Nie rozumiem skąd takie podejrzenie mogło im to przyjść do głowy ? To była nutka sarkazmu z mojej strony oczywiście.

Zorganizowano domowe prezentacje aby dotrzeć do kobiet, które nie odwiedzały sklepów z herbatą ani nie bywały na stacjach kolejowych. W tym celu zrekrutowano armię demonstratorów. Podzielono miasta na obszary i sektory i podczas trwającej cztery miesiące kampanii odwiedzono każdy dom w miastach, ulica po ulicy. 
Wszyscy z ciekawością przyjmowali prezenterów- handlowców.
Każda kobieta przeszła szkolenie z parzenia herbaty, dostała darmową próbkę i kolorową ulotkę z przepisem i instrukcją w lokalnym języku.


W Indiach zdecydowana większość ludzi mieszkała i mieszka poza miastami. Rozpoczęto więc następnie podobną kampanię na wsiach, robiąc na masową skalę prezentacje i rozdając darmowe próbki herbaty gospodyniom.
Przyznano w końcu rację chai wallah co do znajomości gustów lokalnych społeczności i pogodzono się z ich zmianami w proporcjach i dodatkach. 
W całych Indiach zaczęły rozbrzmiewać okrzyki „garam masala chai, garam masala chai”.
Masala to zestaw zmielonych przypraw w różnych proporcjach.. 


Garam oznacza ciepło, chai herbatę. Garam masala chai to po polsku gorąca herbata z przyprawami. Oczywiście bardzo mocno słodzone, oczywiste dla tych którzy już próbowali.


Czyli z jednej strony powszechne prawie nałogowe picie herbaty przez Indusów to wynik uparcie prowadzonej przez dziesięciolecia kampanii marketingowej Brytyjskiego Stowarzyszenia Producentów Herbaty. A z drugiej strony kampania zakończyłaby się niepowodzeniem gdyby nie kreatywność chłopców sprzedających czaj na stacjach kolejowych.

Konkluzja jest też taka, że gdy Brytyjczykom na czymś zależało to potrafili ogromnym nakładem finansowym walczyć o zmianę nawyków miejscowej ludności przez dziesiątki lat. Trochę szkoda, że nie wykazali takiego samozaparcia jeśli chodzi o likwidację systemu kastowego czy zmniejszenia napięcia pomiędzy muzułmanami i hindusami.

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij