Paharganj - tam spełniają się marzenia restauratorów

Udostępnij

New dehli - indie

12.10.2018

     – Żywa czy drewniana? – zastanawiam się patrząc na gostka w łachmanach, który podszedł do knajpki w której siedzę zajadając pyszle thali. Nie wchodzi do środka, nie wolno, czeka trzymając w ręku pleciony pojemniczek, patrzy czy ktoś będzie zainteresowany.

      A z koszyczka… wypuszcza język, rusza głową, żywa kobra w koszyku. Myślałem, że to już wymarły zawód. Kelner go odpędza. Zastanawiam się, czy wyjść za nim i poprosić o pokaz, ale nie, thali w tym momencie jest ważniejsze. Poszedł, szukać dalej okazji do zarobku. Obiecuję sobie, że następnym razem się skuszę.
      Siedzę w głębi typowej jadłodajni na Main Bazar w dzielnicy backpacersów Paharganj w New Delhi. Przy pierwszym stoliku od ulicy starszy westmen, z tych nawiedzonych, tłumaczy coś młodszemu.
      Inny z wyglądu doświadczony travellers, kolczyki w uszach, koraliki na szyi i ręku, czyta gazetę Hindustanii. Tuż koło mnie siedzą młodzi chyba Hiszpanie w butach trekkingowych. Jest ich pięcioro, wesoła gromadka, palą skręty, papieros czy joint? Joint, doleciał mnie zapach. Kelner nie ingeruje, dla niego to normalne.

      Skończyłem thali, popiłem lassi, przy kawie tworzę kolejny wpis na bloga a oni skręcają kolejnego jointa.
      Dobrze mi idzie, głośne rozmowy w tej restauracyjce zupełnie mi nie przeszkadzają, prowadzone są w niezrozumiałych dla mnie językach.
Młodych dopadła gastrofaza na ich stolik wjechała fura jedzenia.
      Teraz dopiero załapałem. Legalne palenie marihuany w lokalach to pewnie marzenie wszystkich restauratorów.
      Przecież zawsze kończy  się wzmożonym łaknieniem.

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij