Tak sobie marzę

Udostępnij

Kerala - indie

12.10.2018

Przechodzę wzdłuż straganów w takiej uliczce, ścieżce która prowadzi do przejścia przez tory. Jeden handluje warzywami, drugi plastikami z Chin, trzeci nagietkami. Niektórzy mają takie przenośne na kółkach stragany inni bezpośrednio na ziemi szmatę rozłożyli i swoje produkty prezentują. Sporo ludzi się kręci bo miejsce tranzytowe że tak powiem.

Pomimo natłoku bodźców zauważam starszego mężczyznę o pomarszczonej twarzy, siwych włosach i rzadkiej brodzie. Ubrany tradycyjnie, chudy jak szczapa kuca przed małą plastikową płachtą i czeka na klientów. Obserwuję go z boku przez dłuższy moment, nie widzę zainteresowania jego ofertą. Będzie mu ciężko, myślę. Oferuje stare używane klapki japonki, wygniecione, jeszcze brudne brudem poprzedniego właściciela. Ma pięć takich par i próbuje to sprzedać. Ściska mi gardło na myśl o jego sytuacji, jest jakby wspomnieniem dawnych głodnych Indii. Tym bardziej to dla niego bolesne, że tak wielu wokół jakoś sobie radzi, ale nie on, nie potrafi odnaleźć się w tych nowych dynamicznych Indiach. Może umiejętności, zawód który wykonywał są na wymarciu, może stracił za długi swoje poletko na wsi. Nigdy tego się nie dowiem, nie porozmawiam z nim. Jeszcze walczy, jeszcze próbuje coś zaoferować.
Podchodzę, kucam przed nim biorę parę daję mu dwieście rupii, gestem pytam czy to właściwa kwota. Kiwa głową niepewnie, przytakująco ale radości w nim nie ma. Tak, jest to jego utarg dnia a może miesiąca, będzie mógł za to kupić dziesięć kilo ryżu ale jego życia to nie zmieni.

Tak, jestem świadom beznadziei sytuacji. Ogrom nieszczęścia jest tu ciągle tak duży, że człowiek czuje się bezradny. Większość osób, które przywiodła do Indii ciekawość i legenda tego kraju mówi …nigdy więcej… właśnie przez nędzę,  która ciągle gdzieś wyłazi.
Wiem, że moje datki nic nie zmieniają ale nie mogę się powstrzymać. Jeżeli decyduję się dać wsparcie to sam wybieram komu, temu sprzedawcy używanych klapek. Kobiecie która z niemowlęciem na ręku przysypia pod drzewem. Kwoty które daję nie zmienią ich życia, mojego też nie ale może dzięki nim będą mieli dobry dzień, tak sobie marzę.
Przechodzę przez tory, nie może mnie już widzieć, wyrzucam klapki na stertę śmieci.

[FM_form id="2"]

Cezary borowy

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Udostępnij albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję 🙂

Udostępnij